Przełom roku to okres często wykorzystywany do podsumowań i stawiania sobie celów na rok, który właśnie się rozpoczął. Rok 2018 przyniósł nam dużą zmianę w życiu prywatnym. Po wielu latach znajomości udało Nam się zawrzeć związek małżeński. Przygotowania do tego wydarzenia na jakiś czas zastopowały realizację naszych celów podróżniczych, ale i tak rok 2018 możemy zaliczyć do udanych pod tym względem. Ale przecież w podróżach nie chodzi o bicie rekordów. Kolejny rok oboje pracując na etatach i zmagając się z 26-dniowym urlopem staraliśmy się spędzić w podróży jak najwięcej dni, oczywiście w wyznawanym przez nas nurcie "świadomego podróżowania".
W ostatnim wpisie pisaliśmy o Lagos - wakacyjnym mieście pełnym piaszczystych, słonecznych plaż otoczonych wysokimi klifami i skalnymi zatoczkami. Czyli wszystko w pigułce z czego słynie południowa Portugalia. Teraz chcielibyśmy pokazać Wam miejsca w okolicy Lagos, które będą stanowić pewne oderwanie od wylegiwania się na plaży. Będzie wietrznie, chłodno, trochę pokropi, a horyzont spowije gęsta mgła. Czy to dalej południowa Portugalia, dalej Algarve? Okazuje się, że tak.
Gdy myślimy o Portugalii w głowie mamy piękne, piaszczyste, słoneczne plaże, uderzające ciepło oraz obijające o brzeg fale Oceanu Atlantyckiego. Brzmi jak raj. Wydaje nam się, że opis ten bardzo dobrze pasuje do Algarve, regionu administracyjnego obejmującego swoją powierzchnią całą południową część kraju. Jego cechą charakterystyczną są plaże otoczone niesamowitymi formacjami skalnymi z piaskowca, z wydrążonymi przez wodę ciekawymi kształtami, często też tworzącymi mini jaskinie. Stolicą regionu jest położone na wschodzie Faro, ale naszą przygodę z południem Portugalii zaczęliśmy od letniskowego i bardzo turystycznego miasta na zachodzie Algarve - Lagos.
W ostatnim portugalskim wpisie mocno nas przewiało na najbardziej oddalonym na zachód punkcie kontynentalnej Europy - przylądku Cabo da Roca. Czas wreszcie poczuć ciepły, plażowy klimat, z którym wielu Portugalia się kojarzy. Do południowych krańców Portugalii z okolic Cabo da Roca jeszcze daleko, ale w Cascais, miasteczku rybackim leżącym już nad Oceanem Atlantyckim można się poczuć jak na plażowym południu kraju. Szczególnie podczas lata, miasto zamienia się w ruchliwy nadmorski kurort z pięknymi plażami.
Przylądek Cabo da Roca znajdujący się na zachód od Lizbony i Sintry, mimo nieprzyjaznego mikroklimatu przynoszącego tutaj silne wiatry i opady deszczu przyciąga rzesze turystów. Dlaczego? Ponieważ każdy chce się pochwalić, że był w jakimś miejscu z przydomkiem naj :) A tak się składa, że przylądek Cabo da Roca, co w wolnym tłumaczeniu można przetłumaczyć jako Skalisty Przylądek, jest najdalej wysuniętym na zachód punktem kontynentalnej Europy.
Gdy macie już dość zatłoczonej Lizbony polecamy Wam wybrać się do równie zatłoczonej :/, ale pozbawionej miejskiego charakteru, okolicznej Sintry, oddalonej 30 km w kierunku północno-zachodnim od stolicy Portugalii. Fanów Wiedźmina musimy rozczarować - portugalska Sintra nie ma nic wspólnego z miastem o podobnej nazwie ze świata powieści Sapkowskiego ;). Portugalska Sintra to miasto-ogród, gromadząca dawne letnie rezydencje królewskie. Niezwykle malowniczo położone w porośniętych lasem wąwozach i otoczone zielonymi górami Serra da Sintra.




