Przełom roku to okres często wykorzystywany do podsumowań i stawiania sobie celów na rok, który właśnie się rozpoczął. Rok 2018 przyniósł nam dużą zmianę w życiu prywatnym. Po wielu latach znajomości udało Nam się zawrzeć związek małżeński. Przygotowania do tego wydarzenia na jakiś czas zastopowały realizację naszych celów podróżniczych, ale i tak rok 2018 możemy zaliczyć do udanych pod tym względem. Ale przecież w podróżach nie chodzi o bicie rekordów. Kolejny rok oboje pracując na etatach i zmagając się z 26-dniowym urlopem staraliśmy się spędzić w podróży jak najwięcej dni, oczywiście w wyznawanym przez nas nurcie "świadomego podróżowania".
Wyjazdem do Bratysławy chcieliśmy zaspokoić naszą ciekawość, czy jest to miasto warte odwiedzenia. Czy mając w niedalekiej okolicy tak znakomitych rywali jak Budapeszt i Wiedeń ma coś ciekawego do zaoferowania. Przez tak doborowe towarzystwo o Bratysławie niestety bardzo mało się mówi i tym samym traci na tym rozwój turystyczny miasta. Trzeba jednak przyznać, że jest tu znacznie spokojniej i mniej dostojnie, ale nadal jest to dobre miejsce na spędzenie około 1,5-2 dni.
Słowacja to taki kraj, o którym jak sobie pomyślmy, przychodzą nam do głowy takie hasła jak góry, narty, sieć dobrych autostrad, rozpad Czechosłowacji. Ale czy państwo nie powinno być od razu identyfikowane przez swoją stolicę? No właśnie, a o stolicy Słowacji, Bratysławie, mówi się niewiele, i tym samym mało się o niej wie. Jedyne chyba to, że blisko stąd do Wiednia. Niedawno postanowiliśmy sprawdzić, co w trawie piszczy i dać Bratysławie szansę wybierając się tutaj na tzw. city break. Standardowo, na początek garść porad praktycznych, które ułatwią Wam organizację wyjazdu do stolicy Słowacji.
Przełom roku to okres często wykorzystywany do przeróżnych podsumowań, zestawień, porównań całorocznych. Postanowiliśmy kontynuować tą tradycję i każde z nas, niezależnie od siebie wybrało 5 najciekawszych/najfajniejszych/zapadających w pamięć momentów, które przydarzyły się nam podczas ubiegłorocznych wyjazdów. Okazało się, że w jednym punkcie jesteśmy zgodni, dlatego zamiast popularnej listy dziesięciu najlepszych, przedstawiamy nasze TOP 9 roku 2015.
Ostatni dzień majówki powitał nas piękną, słoneczną pogodą. Szkoda tylko, że był to również ostatni dzień naszego pobytu na Słowacji. No nic, tereny górzyste charakteryzują się zmienną pogodą, a przynajmniej tak sobie tłumaczyliśmy kapryśny klimat. Słońce prażyło, jakby na pożegnanie Słowacja chciała nam pokazać jaka jest urocza i zachęcić do jak najszybszego przyjazdu tutaj ponownie. Zanim jednak wróciliśmy do Polski chcieliśmy zobaczyć jeszcze dwie perełki wschodniej Słowacji. Tym razem miasta: Koszyce i Bardejów.
Drugiego dnia Słowacja powitała nas brakiem słońca, dużym zachmurzeniem i padającym deszczem. Trudno w tych warunkach było zrealizować nasz plan na ten dzień, czyli wędrówka Przełomem Hornadu. Stwierdziliśmy, że spacer po śliskich skałach i metalowych stopniach zwisających nad rzeką, trzymając się mokrego łańcucha, nie będzie należał do najprzyjemniejszych przeżyć. Nie chcieliśmy jednak siedzieć bezczynnie w pokoju. Na szczęście kraj naszych południowych sąsiadów jest bogaty w wiele ciekawych miejsc, dlatego szybko znaleźliśmy opcję zastępczą. Na tapecie wylądowały: Zamek Spiski, Spiska Kapituła, piękne miasto Lewocza o średniowiecznym klimacie oraz Tomaszowski Vyhlad.





