Przełom roku to okres często wykorzystywany do podsumowań i stawiania sobie celów na rok, który właśnie się rozpoczął. Rok 2018 przyniósł nam dużą zmianę w życiu prywatnym. Po wielu latach znajomości udało Nam się zawrzeć związek małżeński. Przygotowania do tego wydarzenia na jakiś czas zastopowały realizację naszych celów podróżniczych, ale i tak rok 2018 możemy zaliczyć do udanych pod tym względem. Ale przecież w podróżach nie chodzi o bicie rekordów. Kolejny rok oboje pracując na etatach i zmagając się z 26-dniowym urlopem staraliśmy się spędzić w podróży jak najwięcej dni, oczywiście w wyznawanym przez nas nurcie "świadomego podróżowania".
Chcąc uciec od zgiełku zatłoczonej Warszawy na weekend udaliśmy się do miejsca, o którym niestety jeszcze za mało osób słyszało i za mało było. Poleski Park Narodowy położony w województwie lubelskim, 50 km za Lublinem w kierunku polsko-białorusko-ukraińskiej granicy, obejmuje tereny polskiego Polesia pełne bagien, torfowisk, jezior polodowcowych oraz stawów. Symbolem parku jest żuraw. Idealne miejsce na leśne spacery, podglądanie ptaków w ich domowym środowisku, a na wieczór można wybrać się na jedno z wielu jezior tutejszego pojezierza i podziwiać piękny zachód słońca czy też popływać w ciepłej wodzie.
W ostatni weekend chcieliśmy uciec od miejskiego zgiełku stolicy i aktywnie odpocząć na łonie natury. Szukaliśmy miejsca na jeden nocleg, co dość mocno ograniczało nam pole poszukiwań. Wybór padł na Biebrzański Park Narodowy (BbPN) oddalony od Warszawy o około 200 km na północny wschód - 2,5 godz. jazdy samochodem. Choć w tym przypadku ciężko mówić o konkretnych odległościach, ponieważ BbPN jest największym parkiem narodowym w Polsce. Rozciąga się na powierzchni ok. 60 tys. ha i obejmuje najbardziej naturalną część Kotliny Biebrzańskiej (w tym prawie całą długość rzeki Biebrzy) z największym i najlepiej zachowanym w Europie kompleksem torfowisk.




